piątek, 25 lipca 2014

3 miesiące :)

Mój synuś skończył we wtorek 3 miesiące :) Jesteśmy już po kolejnym szczepieniu, tym razem było lepiej, tylko jedno wkłucie, Młody płakał, ale nie tak jak ostatnio, ale mnie i tak się serce krajało, 5 godzin po, miejsce wkłucia mocno spuchło, było zaczerwienione i bolało, był płacz, ale tym razem szybko go opanowaliśmy, na nogę okład z sody oczyszczonej i paracetamol. Oprócz tego wszystko ok, zero gorączki, normalne zachowanie, kolejne za 6 tygodni, dokładnie 2 września, a potem jeszcze na wzw w 7 miesiącu i to będzie na tyle szczepień w tym roku, kolejny sezon w 2015.
Diabolinek waży 5,4 kg i mierzy 60 cm, więc urósł 6 centymetrów przez te 3 miesiące i przybrał 2,5 kg, nosi ubranka na 62 czasem na 68 ale to zależy od rozmiarówki.
Dowiedzieliśmy się, że Młody ma leciutką przepuklinę pępkową, taką na 2mm, ma to samo zejść i mamy się nie przejmować, ponad to niestety nie trzyma dobrze główki w pozycji na brzuszku, pediatra powiedziała, że jest na etapie 2 miesiąca, niestety moja w tym wina i męża bo przyznam, że nie dawaliśmy go za często na brzuch i nie miał okazji ćwiczyć, od wczoraj wiec dajemy go kilka razy dziennie na brzuch i ćwiczymy, nawet mu to idzie, syn dostał 3 tygodnie na wyrobienie sobie tej umiejętności, a jak nie, to musimy wybrać się neurologa. Oczko dalej trochę ropieje, ale już bardzo rzadko, czasem parę dni nic, a potem troszkę poleci, jesteśmy umówieniu do okulisty na sierpień żeby to sprawdzić, oczywiście prywatnie bo jak obdzwoniłam na NFZ to terminy za 6 miesięcy :D
A tak to synuś rozwija się bardzo ładnie, pogadam sobie już z nim nawet, na pytającą intonację, potrafi odpowiadać po swojemu i słyszę agu, gu, i jego ulubione- gliu :D zaczął wyciągać rączki po zabawki ( mata edukacyjna w końcu się przydaje), potrafi też chwycić zabawkę i kierować ją w stronę ust, w końcu najlepiej poznaje się teraz świat poprzez usteczka,  ciamka piąstki z uporem maniaka przez cały dzień, ślini się przy tym rozkosznie.
A u mnie jakoś leci, zostało 3 kg do odzyskania figury, brzuch płaski ale te boczki ! Mam wrażenie, że jednak będę musiała trochę poćwiczyć żeby doprowadzić je do ładu sprzed ciąży, sama dietka nie wystarczy, a ja dopiero 3 miechy po cc wiec nie bardzo mogę mięśnie brzucha ćwiczyć, oj to zdecydowany minus cc.

Ostatnio jestem tak wyczerpana fizycznie, że sama się zastanawiam jakim cudem co rano zwlekam się z łóżka, boli mnie wszystko po prostu, najbardziej kręgosłup, stopy, ostatnio mam jakieś dziwne mrowienia w nogach jakbym zaraz miała stracić w nich czucie…  moje serca zaś zaczyna kołatać, zrobił mi się bliznowiec po cc, rana dalej jest tkliwa, po ciąży dorobiłam się również…. Pękniętej szczeliny odbytu… byłam już  z tym u lekarza, bo cierpiałam i krwawiłam przez 2 miesiące i niestety dalej cierpię,  prawdopodobnie czeka mnie zabieg. Na dodatek stało się.. w końcu zaczęły wypadać mi włosy, mam nadzieję, że łysa nie zostanę. Najgorsze jednak jest to permanentne niewyspanie, Diabolinek budzi się 2 razy w nocy o 3 i 6 a potem śpi do 8 30 czasem nawet do 9 00, ale i tak jestem wyczerpana choć zdarzyło mu się ostatnio przespać z rzędu 9h i to był jego rekord  :) Mam nadzieje, że zanim zrobimy kolejne bejbi to będzie mi dane się trochę wyspać… choć trochę ! :D

niedziela, 20 lipca 2014

Karmienie piersią

Uwielbiam karmić piersią ! Nie spodziewałam się tego po sobie,  bo w ciąży mówiłam, że jak się uda to będę się cieszyć,  a jak nie, to włosów z głowy rwać nie będę z tego powodu.
Karmię już albo dopiero 3 miesiące i to jest jedna z cudowniejszych rzeczy jakie przyszło mi robić w moim życiu. Cały czas czytam na temat karmienia, na temat cudownych właściwości mleka i bardzo się cieszę, że nam się udało ! W końcu daje mojemu synowi wszystko co najlepsze. Nie jestem przeciwniczką  karmienia mlekiem modyfikowanym, niech każda kobieta ma wybór, ale ja jestem zwolenniczką kp :)

Moja przygodna z karmieniem przyszła mi bardzo łatwo i naturalnie, mimo, że jestem po cc. Myślę jednak, że w macierzyństwie bardzo ważne jest nastawienie psychiczne do pewnych spraw, ja np. chciałam cesarkę i czułam się super po niej, śmiem twierdzić,  że dzięki temu w dużej mierze ominął mnie baby blues i depresja poporodowa ! A mam do takich stanów skłonności niestety i chyba nawet cierpiałam na depresję ciążową o której mało się jeszcze mówi, ale o tym może innym razem.
Moja przygoda z karmieniem zaczęła się kilka godzin po cc, położne przyniosły Małego zanim jeszcze wstałam i przystawiły do piersi, jakie było moje zdziwienie, kiedy syn od razu ochoczo się przyssał… i ssał, tak po prostu, a ja się tyle naczytałam o technikach przestawiania dziecka,  o tym jakie to trudne są początki, a to jest takie naturalne, czysta natura po prostu… :) i to cudowne uczucie mieć przy piersi takiego małego ssaka ! Mleko miałam od razu tzn. była to siara oczywiście i nie były to porażające ilości, oczywiście wtedy jako żółtodziób panikowałam, że Młody się nie najada, ale syn chętnie ssał, bardzo często go przystawiałam do piersi i w 4 dobie dostałam nawału mlecznego, od tamtej pory mleka mam bardzo dużo, laktacja jeszcze mi się nie unormowała, cały czas noszę wkładki laktacyjne, nawet się zastanawia czy nie kupić takich wielorazowych, bo coś czuje, że długo to u mnie potrwa.

Cieszę się też bo nie miałam nigdy zastojów i większych problemów z piersiami i mam nadzieje, że tak już zostanie. Nigdy jednak nie zapomnę tych dwóch pierwszych tygodni karmienia i bólu od spękanych i nieprzystosowanych brodawek, jak beczałam bo myślałam, że nie wytrzymam tego, jak zaciskałam zęby, a ból był dla mnie na prawdę nieziemski, chyba jeden z większych jakie doznałam w życiu i jestem dumna z tego, że to przetrwałam !


W ciąży planowałam, że pokarmie do 6 miesiąca, ale teraz mam nadzieję, że uda się do roku, a może nawet jeszcze dłużej ! Oczywiście mam czasem poczucie, że Diabolinek wisi ciągle na cycu, zwłaszcza, że absolutnie mu nie ograniczam dostępu i je czasem nawet co godzinę, często go też piersią uspokajam, albo gasi pragnienie, zwłaszcza teraz w te upały, ponieważ nie dopajam go niczym innym i czasami jest ciężko, ale korzyści płynące z kp są nieocenione, poza tym chwile które spędzam z synem na karmieniu są cudowne. Uwielbiam obserwować kiedy on pije moje mleko, kiedy przełyka głośno, kiedy stęka z zadowolenia, kiedy ruszają mu się słodko policzki, jak u chomiczka, kiedy patrzy mi w oczy i nie raz się uśmiecha do mnie wtedy ! To są takie chwile które nikt nigdy nam już nie odbierze.


środa, 9 lipca 2014

Cesarskie cięcie na życzenie :o

Jak to było u mnie ? Mój poród odbył się poprzez cesarskie cięcie na życzenie w jednej z prywatnych klinik w PL. Temat cały czas budzi spore emocje i kontrowersje, chociaż mnie to się trochę w głowie nie mieści, dlaczego w XXI wieku, kobieta nie ma prawa wybrać sobie sposobu w jaki chce rodzić. Co skłoniło mnie do takiej decyzji ? Decyzji bądź co bądź bardzo trudnej, bo zdecydowałam się na operację, bez wyraźnych wskazań, świadoma wielu powikłań, które mogą mi się przytrafić, przeczytałam wiele na ten temat, wahałam się praktycznie przez całą ciąże, w jaki sposób ją rozwiązać.

Po pierwsze, bałam się o dziecko, lęk okropny, zresztą każda matka boi się o swoje dziecko, strach, że zawiodę, że nie dam rady urodzić, że lekarze w miarę szybko nie zareagują, a tyle się ostatnio słyszy o za późno wykonanych cięciach… Tyle się słyszy, że państwowe szpitale oszczędzają jak mogą, przez całą ciąże towarzyszył mi silny lęk  o dziecko, po porodzie to niestety nie zniknęło, sama nie wiem czy to do końca normalne, ale codziennie myślę o tym, że gdyby on zachorował na coś, gdyby mi go zabrakło, nie dałabym rady żyć i tak niepotrzebnie się zadręczam mimo, że moje dziecko jest zdrowe i nic mu nie dolega ! Liczę jednak, że z czasem wyluzuję… :)

Po drugie, oczywiście ukrywać nie będę,  strach przed bólem, ale nie tylko. Bałam się, że psychicznie nie dam rady przejść przez poród sn, bałam się, że to wpędzi mnie w depresje po porodzie, odkąd pamiętam, już jako mała dziewczynka, poród sn, wydawał mi się upokarzający i nie ludzki.
Moje cięcie było zaplanowane tydzień przed terminem z OM, a urodziłam dzień wcześniej przed tym planowanym cc, syn postanowił sam zdecydować, kiedy wyjdzie. Czy żałuję ? Po niespełna 3 miesiącach od porodu, absolutnie, nie, uważam, że pieniądze wydałam słusznie, samo cc trwało może z 30/40 minut, po 15 syn był na świecie cały i zdrowy.  Po cc czułam się bardzo dobrze, wstałam po 6h, w ten sam dzień i już w nocy opiekowałam się normalnie dzieckiem, podnosiłam go, karmiłam, ból był znikomy, z karmieniem piersią nie miałam żadnego problemu, a syn miał bardzo silny odruch ssania, nie miałam baby blusa ani depresji i wszystko było dobrze. Drugie dziecko planujemy za 3 lub 4 lata, również chce rozwiązać ciążę poprzez  cc.


Nie chce żeby mój post był odebrany jako krytyka sn, a wychwalanie pod niebiosa cc,  chodzi mi tylko o to, że każda kobieta ma prawo zdecydować i nie czuć się gorsza z tego powodu, bo ja się nie czuję ! Dla mnie to było rodzić po ludzku, moje dziecko jest zdrowe, ja jestem szczęśliwa, i delektuje się macierzyństwem :) A chyba o to w tym wszystkim chodzi, nic na siłę, ważne żeby zdecydować co jest dla nas i dla naszego dziecka najlepsze, a dla każdej będzie to co innego !


Diabolinek w pierwszym dniu życia :)

wtorek, 8 lipca 2014

Pora i na mnie, przenosiny z myloga, choć tak szczerze powiedziawszy tamtego bloga nie porzucam, bo jednak sentyment duży mam do tego portalu i chyba póki będzie istniał, nie rozstanę się z nim :) Szkoda.. na mylogu wieje pustkami, a mnie jednak ciągnie tam gdzie tętni  e-życie ! :D

Musze przyznać, że jeszcze trochę nie ogarniam tego portalu, ah ta technika xD Chyba się starzeję ! Bądź co bądź stateczna ze mnie kobieta, żona i matka, nawet kremy przeciwzmarszczkowe sobie zapobiegawczo ostatnio kupiłam, bo zarywanie nocy młodości nie sprzyja !


Dziś jest dzień dobroci dla matki, bo syn mój Diabolinek, przespał ciągiem 8h, więc POWIEDZMY, że się wyspałam, aktualnie zaś bycze się sama w domu ( co zdarza się wyjątkowo rzadko), ponieważ mąż, pojechał z naszym potomnym do rodziców, więc chata wolna, pełen relaks, cisza, spokój ! Choć z tym relaksem to tak nie do końca,  jak tylko Diabolinek oddala się ode mnie to i tak cały czas o nim myślę ! Zwariowałam na jego punkcie <3